2010-02-07 20:37:20 >> Rozstrzygnięcie konkursu!

Moje Drogie i Drodzy, daliście mi naprawdę niezłą zagwozdkę. Wygląda na to, że mój sczytany, z antykwariatu egzemplarz "Cycuszków..." każdej i każdemu z Was uratuje życie, zdrowie, styl, a nawet autorytet w rodzinie. Nie jest dobrze, innymi słowy.

Zastanawiałam się przez te kilka dni cały czas, a z każdym kolejnym komentem było gorzej. Oto, co wreszcie postanowiłam:

KSIĄŻKĘ OTRZYMA ALQUANA :)

Ale, ale. Nie desperujcie. Bowiem w sobotę z samego rana mój boski chłopak, widząc mars na mym czole, powiedział: "A gdyby ją zeskanować i rozdać pdf-y?" Prosty geniusz tej myśli zachwycił mnie. Nie powiem, nie było lekko: trzy i pół godziny skanowania na cztery ręce (tu wielkie dzięki dla Bagherry!), niewiele mniej podróżowania po mieście (bo to B. ma skaner, a mieszka na zad... no daleko) i troszkę pracy Kaina - wszystko dla Was. I oto są: "Cycuszki..." dla każdego!

Ogłaszam więc, że wszystkie pozostałe osoby otrzymają książkę madame Brill w pdf-ie.  Piszcie do mnie w tym celu na lucrecja[at]gmail.com.

Wielkie dzięki za zabawę :D



Tagi: konkurs
skomentuj (4)




2010-02-05 20:08:06 >> Nie zapytałam premiera

Dziś odbyła się debata pod nazwą "Zapytaj premiera". Przedstawiciele internautów dyskutowali z przedstawicielami Rządu na temat grożącej nam cenzury w internecie. Internauci oglądali debatę na żywo i komentowali na czacie, blipie oraz flakerze. Na temat ustawy i cenzury się nie wypowiadam, bo nie bardzo zgłębiałam temat i nie mam wiedzy na tyle solidnej, żeby o tym pisać. Na temat zderzenia oczekiwań co do tej debaty z rzeczywistością też nie. Ale co mnie uderzyło mnie co innego, a mianowicie pozycja współczesnego obywatela Polski - moja pozycja. Bo debatę prowadził Maciej Budzich - Mediafun, którego jako zapalona internautka i blogerka oczywiście znam z sieci, a także miałam przyjemność poznać go osobiście na Auli. I oto mój znajomy (pozwól, Maćku, że sobie lekko tego słowa nadużyję) prowadzi debatę z premierem, ba, wchodzi mu w słowo jako moderator dyskusji, a ja, spotkawszy Maćka przy następnej okazji mogę z nim o panu premierze porozmawiać. Mogę też skomentować tę debatę na gorąco i wiem, że osoby, które ją prowadzą, przeczytają mój komentarz.

I mnie, zwykłego szaraczka, nikomu (bądźmy szczerzy) nieznaną blogerkę skądkolwiek, to uderza. Bo dziesięć lat temu zwykły Kowalski oglądał polityków w telewizji i był dumny jak paw jeśli znał kogoś, kto zna kogoś, kto ma brata, który ochrania ministra. Dzięki internetowi świat się skurczył, odległości zmniejszyły i zmieniły się obyczaje.

Uważam, że to niesamowite.



Tagi: internet
skomentuj (5)




2010-02-05 19:25:22 >> All the coffee in Colombia won't make me a morning person

Już wiem, dlaczego wstawanie o szóstej trzydzieści rano jest dla mnie tak przeogromnie, kompletnie, porażająco bolesne, że aż prawie jestem od tego chora!

Uświadomiłam sobie to dziś o szóstej pięćdziesiąt (bo tak naprawdę to te 20 min. zawsze spędzam na wciskaniu guzika "drzemka", nawet należę do stosownej grupy na Facebooku). Chodzi po prostu o to, że ja o tej godzinie zawsze mam sny! Budzi mnie z nich wycie komórki, a ja z poczuciem obowiązku - bo trzeba dokończyć to coś we śnie przecież! - wduszam "drzemkę" i szybko, szybko dosypiam ten sen. Wstaję nadal nieprzytomna, w innym świecie, zmęczona, choć przez większość życia chlubiłam się tym, że budzę się od razu w pełni świadoma i sprężona. No, ale od dawna nie wstawałam o tej porze, do poprzedniej pracy przez trzy lata chodziłam na 9.30 albo 10 i miałam dość blisko. A jeszcze wcześniej pracowałam różnie i wstawałam jeszcze bardziej różnie.

Efekt jest taki, że nawet, jeśli uda mi się (raz na sto lat, kiedy padnę po prostu) zasnąć przed 23 - zawsze, ale to zawsze budzę się niewyspana i bardzo nieszczęśliwa. Na Facebooku jestem też fanką strony "Nie mów do mnie z rana", co mnie zachwyca, bo zawsze myślałam, że tylko ja tak mam i nikt mnie nie rozumie - a tu się okazuje, że tylko na polskim fejsie jest ponad dwa tysiące osób myślących podobnie!

Na tę właśnie stronkę ktoś wrzucił filmik o rannym ptaszku. Uwaga, drastyczne, ale śmiałam się jak głupia.


Tytuł bloga pochodzi z obrazka, który już tu wrzucałam, ale teraz nie mogę znaleźć. Jest też na Zupie (zupa, przypominam, 18+)



Tagi: praca, internet, frustracja, sen
skomentuj (3)




2010-02-03 18:32:37 >> Cycuszki dla każdego

Tak się złożyło, że jestem w posiadaniu jednego nadprogramowego egzemplarza dzieła madame Brill "Cycuszki, chłopcy i szpileczki lub jak się ubrać w niecałe sześć godzin". Ponieważ wiem, że wszyscy w głębi duszy (a niektórzy całkiem jawnie) marzycie o "Cycuszkach", niniejszym ogłaszam konkurs.

Zasady są proste: trzeba napisać w komentarzu, dlaczego chcecie je mieć (albo po co, albo czemu właśnie Wam się należą). Jestem pewna, bo znam Was, cholery, że każdy komentarz położy mnie na łopatki. A temu, który rozwali mnie najbardziej, oddam "Cycuszki".

Czas macie do godziny 20.00 w niedzielę, tegoż dnia ogłoszę wyniki. W razie potrzeby wysyłam poza Warszawę ;)




Tagi: konkurs
skomentuj (18)




2010-02-01 14:51:18 >> Konik polny, czy mrówka?

Mam nowy wspaniały plan: będę pracować tylko wiosną, latem i przez kawałeczek jesieni. Zimą natomiast, nazbierawszy sobie na zapas orzechów i świerkowego igliwia (czy co tam się zbiera na zimę) będę głównie SPAĆ.

Nie będę natomiast porażać ludzi tym, co - prywatnie i zawodowo - wytwarza mój mózg o tej porze roku. Od dwóch miesięcy mam nieodparte wrażenie, że zamiast tego organu mam paćkę ze śniegu i masy jabłkowej. Z nielicznymi i bardzo krótkimi przebłyskami bystrości. To po prostu nie jest pora dla mnie, jestem śpiąca, nieprzytomna i niezadowolona.

Teraz oczywiście powinnam pisać zupełnie coś innego i na inny temat. Mam nadzieję, że święta Prokrastynacja sprawi, iż mój szef, jeśli to przeczyta, to mi wybaczy ;) Od rana wczuwam się w sytuację na rynku pracy osób w średnim wieku i zaraz sama złożę podanie o wcześniejszą emeryturę. Wszystko, byle tylko móc się wyspać. A dopiero był weekend...

A jeszcze jakieś osoby na Blipie mi robią wyrzuty, że za rzadko aktualizuję bloga i się nudzą ;) Cóż za presja, doprawdy. W tej sytuacji jedyne, poza spaniem, co mnie ratuje, to imprezy. W sensie że poprawiają humor, bo fizycznie średnio pomagają. W sobotę byliśmy na inżynieryjnej imprezie Jacka i niby się bardzo nie zmasakrowaliśmy, ale jednak mam jakieś takie poczucie, że wiek już nie ten. Może to wina aktualnie podejmowanej w pracy tematyki?


---------------------------

Z innej beczki: ponieważ moja Siostra dała mi dyspensę na plotkowanie, pragnę ogłosić, że w kwietniu będę z niewątpliwym wzruszeniem asystować przy jej ślubie. Tak raczej z daleka, bo na świadka to ja się nie nadaję.
Bardzo się cieszę i w ogóle, więc musiałam się podzielić :)



Tagi: zima, praca, frustracja, rodzinka
skomentuj (6)




2010-01-30 16:09:24 >> Kocie sympatie

Kot Duch ma swoje sympatie. Właściwie, jedną: kocha Kaina. Włazi mu na kolana, pozwala się nosić na rękach, głośno mrucząc i tuląc łepek do kainowej ręki. Jeśli ja go podniosę, szybko się uwalnia i sobie idzie. Mogę spędzić cały dzień w domu - kotu Duchowi jest to obojętne, śpi pod kołdrą albo na kaloryferze i czeka. Kiedy tylko Kain pojawi się w drzwiach, oba koty pędzą się przywitać, a Duch wspina się na niego przednimi łapkami, domagając się uwagi. Troszkę jestem zazdrosna, w końcu to był mój kot, a teraz najwyraźniej pan jest kochany bardziej, niż pani.

Plameczka za to jest niezbyt wybredna. Każdy gość może bez trudu podbić jej serce - wystarczy, że pogłaszcze. Jej naturalną reakcją na obecność człowieka jest mruczenie, a motorek zapuszcza taki, że pewnie u sąsiadów słychać. Uwielbia się przytulać, jest puchatą, słodką, czułą kuleczką. Ze wszystkich ludzi najbardziej jednak kocha mnie. Kiedy pracuję w domu, nie mogę się od niej opędzić: włazi na klawiaturę, domagając się głaskania, nie rozumie słowa: "nie", a kiedy się poddam i zacznę ją głaskać, wpada w szał uniesienia. Mrauczy, całuje mnie w twarz, gryzie z miłości w ręce, z rozkoszy wbija mi pazury w kolana i bardzo się dziwi, kiedy protestuję. Śpi też ze mną, to znaczy po mojej stronie łóżka, przytulona do nóg.

Poza tym Plamka lubi wodę. Myślę, że to dlatego, że jest częściowo ruda. Duch lubi patrzeć na jej zabawę, ale sam za wodą nie przepada.




Tagi: koty, filmiki, kain
skomentuj (3)



Luca

Księga Gości - anonimom dziękujemy

2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień







Luca w sieci
Scenki Rodzinne Luca i rodzinka
Nie tylko o jednym Luca i Kain
Kobieta wiersz Luca i wierszyki
Gatrofaza błyskawiczna Luca (nie) gotuje
Soup uwaga, gołe tyłki (ale nie tylko)
Wirtualne Muzeum Erotyki
Niepublikowalne 18+ i nie,nie chcesz tego czytać
Małe cycki Luca, Królowa Nocy, Bluszczyk i bielizna
Goldenline
Facebook
Blip
Cambler
Yam
Twitter


Dziewczynki
Alquana nowy blog
Okot
Irena
Gothuj z Alquaną
Dudla
Bittersweet
Krolowa Nocy vs świat
Makatka
Marchewkowa i jej szafa
Cloudy i dwa Małe Szopy
Słownik przekleństw znakomitych
Zjadamy Reklamy
Ciemna-Blondynka w kuchni
Synafia i palpitacje mózgu
Alquana dawny blog
Królowa Nocy i takie jedno drzewo
Królowa Nocy i potwory
TuMasz, czyli krótko, a jakże treściwie
Ewa- obrazy
Ciemna Blondynka

Chłopcy
Jacek B.
Szafa Sykofanty
Szafiarze cudo!
Debergerac
Wiktor
Kali
Dziwne życie heteroseksualistów
Tomasz Sykofanta
Leśny
Elpanda w korpo
Afekt
Kinowe recenzje Wiktora
Aniołek Gabriel synek Leśnego
Kallipygos
Misza
Elpanda
Smakosz Warszawski
Kot ^Stefan
Stryker
Tomasz w amoku

Zrób coś dla innych
WWF Nie tylko polskie niedźwiedzie
Czym karmisz swoje zwierzaki? Iams cruelty
Pajacyk Jedno kliknięcie

Miejsca
Herbathea
Same Fusy
Fryzjer
Bla-Bla
Taverna

Rodzina
Bagherra
Harry
Młoda pisze o Hogwarcie
Ścianołazy
Bliźniaki

Okolice
Enuma-elish: Tutto e Niente
Izu
Bluszcz
Vilet

Muzyka
Marznę bez ciebie - Maria Peszek
My heart - Lizz Wright
Inertia creeps - Massive Attack
Ampersand - Amanda Palmer
Little bit - Lykke Li
Missed me - Dresden Dolls
End of the road - Eddie Veder

Międzypłciowe
Klyentela
Absurdhunter
Instytut Fizjologii Plastycznej

Lubię:
Wiersze Gilinga
Socjologia internetu
Motorniczy
Reklama od kuchni
Simon's Cat
Koty, koty
Gałczyński oficjalna strona
Dialogi sypialniane
Kartonki ^Eri
Barwy - komiks
Kocica z papierosem
Zasłyszane na mieście
Kobieta z miasta
Blog Kobiety Szczęśliwej
Piksele
Endo
Żomiks
Pożegnanie z Afryką Kawa!
Rozmówki rodzinne (ale nie nasze)
Garfield po polsku
Poema Kiedy nie mam pod ręką książek
Haaz Zdecydowanie dla dorosłych!
Futerkowce Komiks o życiu...
Banksy Wspaniałe.
Daily Z podziękowaniem dla D.


Tagi